Notka specjalna na okazję specjalną :D A mianowicie urodziny naszej kochanej KAT-TUNoholiczki. Szczerze mówiąc, nie miałam co wymyślić, totalnie brakowało mi pomysłów. Cóż, może to dlatego, że nie mam jakiegoś specjalnego talentu, którym mogłabym zaszpanować i przygotować coś wyjątkowego. Dlatego przygotowałam coś takiego… właściwie nawet nie wiem jak to nazwać. Może przepowiednia przyszłości? ;p No, ale mam nadzieję, że Tobie, Wiedźmo się spodoba chociaż troszeczkę.
Późnym wieczorem zamyślona blondynka wracała wolnym krokiem do domu. W uszach miała słuchawki, a pod nosem nuciła sobie utwór swojego ulubionego zespołu. Idąc tak zapomniała o rzeczywistości, a jej myśli wypełnione były tylko muzyką. Nagle usłyszała czyjś zniecierpliwiony krzyk. Obróciła się i obok siebie zobaczyła duży samochód, a w nim mężczyznę w ciemnych okularach, krzyczącego coś do niej. Szybkim ruchem wyjęła słuchawki z uszu.
-No, nareszcie! Może łaskawie wyjmuj słuchawki z uszu jak idziesz przez ulicę, bo ktoś mógłby potrzebować pomocy, a Ty… -krzyczał do niej rozgorączkowany mężczyzna. Nagle usłyszała drugi głos, uspokajający kierowcę samochodu. Głos, który bardzo dobrze kojarzyła. Głos jej idola… Ale przecież niemożliwe było, by Japończyk siedział w samochodzie w Polsce. I to taki Japończyk… On nawet nie wiedział, gdzie leży Polska, a co dopiero, żeby do niej przyjeżdżać. Dziewczyna zaśmiała się z siebie i swoich myśli, nie słuchając już kompletnie krzyków kierowcy. Nagle z samochodu wyszedł pasażer i podszedł do niej.
-Przepraszam, my tylko chcieliśmy zapytać jak możemy dostać się do najbliższego supermarketu. –Powiedział spokojnym głosem, uśmiechając się do niej przyjaźnie. Blondynka otworzyła szeroko oczy ze zdziwieniem patrząc na chłopaka. To był jej idol. To był jej Kame!
-C-cały czas prosto. –Zająknęła się wciąż patrząc na bruneta szeroko otwartymi oczami.
-Dziękuję. –Chłopak uśmiechnął się i puścił jej oczko. –Tak w ogóle, to Kame jestem.
-W-wiedźma.. eee.. to znaczy Marta. –Odpowiedziała dziewczyna w myślach ubolewając nad swoją nieśmiałością.
-To… Do zobaczenia kiedyś tam. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. –Głos Kazuyi zagłuszony został przez krzyki zniecierpliwionego chłopaka w samochodzie. Kame szybko wsiadł do auta i odjechali. Wiedźma westchnęła i pokręciła głową z niedowierzaniem. „To musiał być sen…” – pomyślała i ruszyła dalej przed siebie, myśląc o tym co ją przed chwilą spotkało. Przy supermarkecie zatrzymała się i z ciekawości postanowiła wejść do środka. Otworzyła drzwi i ledwo uniknęła zderzenia… z Kamenashim! Chłopak zaśmiał się głośno widząc znajomą osobę. Wiedźma spłonęła rumieńcem, a głosik w jej głowie krzyczał z radości.
-Wiedziałem, że jeszcze się spotkamy. –Zaśmiał się wesoło Kame, patrząc na dziewczynę.
-Tak.. To musi być przeznaczenie. –Odrzekła pewnie Wiedźma, tym razem zaskoczona swoją śmiałością. W odpowiedzi brunet tylko się uśmiechnął. Przez sekundę patrzyli sobie w oczy, a po chwili Kame zapisywał już w telefonie numer dziewczyny.
I tak zaczęła się ich znajomość…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
10 lat później…
Wiedźma siedziała na kanapie z kubkiem herbaty w ręku, trzymając na kolanach album ze zdjęciami. Obok niej siedział średniego wzrostu brunet, patrząc z uśmiechem na kolorowe fotografie.
-A pamiętasz, jak się poznaliśmy? Zapytałem Cię o drogę do supermarketu. –Kame zamknął oczy i oparł o kanapę uśmiechając się do swoich myśli.
-Jasne, że pamiętam. A później znów w supermarkecie. –Odrzekła Wiedźma, kładąc głowę na jego ramieniu.
-Wiesz… To chyba naprawdę było przeznaczenie. To musiało być przeznaczenie. Inaczej nie siedziałbym teraz tutaj z Tobą. –pokiwał głową Kazuya głaskając dziewczynę z czułością po włosach.
-Cóż, los w końcu musiał nas połączyć.
-I za to mu dziękuję. Za to, że pozwolił mi poznać kogoś tak wspaniałego jak Ty. Że mogłem znaleźć osobę, którą pokocham nad życie. –Spojrzał jej w oczy i delikatnie pocałował w usta. –Kocham Cię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótkie, wiem. Ale naprawdę nie miałam Weny, która swoją drogą ostatnio często mnie opuszcza. Przepraszam, że takie krótkie, bez ładu i składu, dziwne i głupie… Gomen ne.~
PS. ~ ubolewając nad swoją nieśmiałością < — To zdanie było specjalne, gdyż, jak mi to zawsze powtarzasz jesteś “aspołeczną, nieśmiałą osobą bojącą się ludzi” xD
A teraz życzenia.
Droga Wiedźmo. Chcę Ci życzyć wszystkiego co najlepsze. Żebyś spełniła wszystkie swoje marzenia, które trzymasz głęboko w sercu. Życzę Ci dużo zdrowia, bo to najważniejsze. Żebyś była szczęśliwą osobą i nigdy nie zaznała smutku. A jeśli miałabyś płakać to tylko ze szczęścia. Życzę Ci również duuuuużo miłości, takiej prawdziwej, romantycznej miłości jak w dramach xD Żebyś kiedyś spotkała Kame, bo nie wyobrażam sobie, żebyś mogła go nie spotkać xD Nie wiem dlaczego, ale według mnie jesteś dla niego po prostu stworzona. I jak zawsze wszystkim życzę, chciałabym, żebyś się nie zmieniała i zawsze była taka jaka jesteś, bo to bardzo ważne, by nie udawać kogoś innego. A taka jaką jesteś Cię poznałam i właśnie taką Cię kocham. I tak na koniec moje skromne życzenie, bym mogła kiedyś Cię spotkać i tak naprawdę poznać. Sto lat! <3
Otanjoubi Omedetou! <3






Hahaha fanfick przedni. Chyba to właśnie w nim jest moje najbardziej prawdopodobne zachowanie:P Arigatou za prezent i za pamięć:* I aż nie wiem co jeszcze napisać;p Jak człowiek jest szczęśliwy to aż mu mowę odbiera:P
“I tak na koniec moje skromne życzenie, bym mogła kiedyś Cię spotkać i tak naprawdę poznać.” -> Ja mam nadzieję na to:) A jak to mówią chcieć to móc:)
Jeszcze raz wielkie arigatou:*